Bosnić: Zabrakło walki i charakteru
Vedran Bosnić nie ukrywał rozczarowania po porażce Anwilu Włocławek z Dzikami Warszawa. Szkoleniowiec Rottweilerów otwarcie mówił o braku koncentracji, agresywności i przywództwa. Podkreślił również, że część zawodników musi dawać drużynie zdecydowanie więcej.
Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Anwilu szczególnie dużo uwagi poświęcił postawie zespołu w defensywie. Zwrócił uwagę na zbyt małą agresywność swoich podopiecznych, którzy drugi faul popełnili dopiero po siedmiu minutach gry. Gospodarze znakomicie wykorzystywali pozostawioną im przestrzeń, a włocławianie nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie ich ofensywy.
„Gratuluję Dzikom, szczególnie tego, w jaki sposób rozpoczęły spotkanie. My w pierwszej kwarcie wyglądaliśmy tak, jakby w ogóle nie było nas na parkiecie. Nie walczyliśmy, nie graliśmy wystarczająco fizycznie. Wiedzieliśmy, że Dziki są bardzo dobrym zespołem w ataku, mają wielu świetnych strzelców i dobrze dzielą się piłką. Nam brakowało koncentracji praktycznie w każdej sytuacji. Później próbowaliśmy walczyć i wygraliśmy rywalizację na tablicach, ale popełniliśmy 21 strat, po których przeciwnicy zdobyli 31 punktów. Przy takich liczbach bardzo trudno jest wygrać” – ocenił Vedran Bosnić.
Bośniacki szkoleniowiec nie zamierzał również tłumaczyć słabszej postawy drużyny napiętym terminarzem i podróżami. Choć przyznał, że zawodnicy mogą odczuwać zmęczenie fizyczne oraz mentalne, zaznaczył, że nie usprawiedliwia to takiej gry. Przypomniał przy tym wcześniejsze spotkania, w których jego podopieczni, mimo problemów kadrowych, potrafili walczyć o zwycięstwo do ostatnich sekund.
„Gdybym wcześniej znał przyczynę takiego początku, prawdopodobnie by do niego nie doszło. Nie zamierzam jednak tłumaczyć, że dwa czy trzy dni temu graliśmy mecz, podróżowaliśmy i dlatego jesteśmy zmęczeni. To nie jest usprawiedliwienie. Powinniśmy byli zareagować zdecydowanie lepiej. Do tej pory bardzo doceniałem postawę mojego zespołu. Wszystkie te spotkania wygrywane lub przegrywane jednym punktem pokazywały, że walczymy. Ale dzisiaj powiedziałem zawodnikom w szatni, że nie byliśmy obecni w tym meczu. W pierwszej kwarcie zabrakło walki” – podkreślił trener Anwilu.
Bosnić ponownie odniósł się także do problemów kadrowych. Anwil od początku sezonu musi radzić sobie bez kontuzjowanych Jacka Forresta i Luke’a Stronga, którzy mieli odgrywać istotne role w drużynie. Ich nieobecność ogranicza możliwości rotacji i utrudnia prowadzenie treningów w pełnym składzie. Szkoleniowiec zaznaczył jednak, że nawet w obecnej sytuacji oczekuje od pozostałych zawodników większej odpowiedzialności i lepszej gry.
„Od początku sezonu brakuje nam dwóch koszykarzy, którzy mieli być jednymi z najważniejszych zawodników drużyny. W tej sytuacji inni muszą robić znacznie więcej. Możemy rywalizować z przeciwnikami, ale musimy poprawić wiele elementów naszej gry. Potrzebujemy również powrotu kontuzjowanych zawodników, żeby mogli pomóc nam w rotacji, podczas treningów i meczów. Musimy się podnieść i pokazać więcej charakteru. Możesz wygrać mecz, możesz go przegrać, ale zawsze musisz wyjść na parkiet i walczyć. Zabrakło również przywództwa, a to bardzo ważny element sportu. Wszyscy muszą stawać się lepsi. Wielu zawodników indywidualnie musi dawać drużynie znacznie więcej, żebyśmy jako zespół mogli prezentować wyższy poziom” – powiedział Bosnić.
Przed Anwilem kolejny tydzień pracy, podczas którego szkoleniowiec będzie musiał znaleźć sposób na poprawę organizacji gry, ograniczenie liczby strat i skuteczniejszą obronę. Porażka w Warszawie pokazała, że problemy drużyny nie sprowadzają się wyłącznie do nieobecności kontuzjowanych zawodników. Równie istotna pozostaje postawa tych, którzy obecnie wychodzą na parkiet.
Najbliższą okazją do poprawy swojego bilansu będzie piątkowe spotkanie z AMW Arką Gdynia. Mecz w Hali Mistrzów rozpocznie się 13 listopada o godzinie 20:15.
