Aktualności

Anwil rozbity w Warszawie. Fatalny występ!

Anwil rozbity w Warszawie. Fatalny występ!

Anwil Włocławek doznał bolesnej porażki w Warszawie. Rottweilery przegrały z Dzikami 75:96, prezentując momentami grę, którą trudno zaakceptować. Gospodarze zdominowali włocławian już na początku spotkania i ani przez chwilę nie pozwolili im nawiązać wyrównanej walki.

Początek meczu był prawdziwym koszmarem zespołu Vedrana Bosnicia. Dziki bez większych problemów przedostawały się pod kosz, wykorzystywały błędy przeciwników i trafiały również z dystansu. Przy stanie 24:13 gospodarze zdobyli 18 punktów z rzędu, powiększając przewagę do 29 oczek. Pierwsza kwarta zakończyła się wręcz niewiarygodnym wynikiem 42:15. Anwil już po dziesięciu minutach znalazł się w sytuacji niemal beznadziejnej.

W kolejnych minutach obraz gry niewiele się zmienił. Warszawianie kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a przewaga osiągnęła nawet 35 punktów przy wyniku 55:20. Włocławianie mieli ogromne problemy z organizacją ataku, podejmowali złe decyzje i nie potrafili zatrzymać rozpędzonych rywali. Do przerwy przegrywali 31:59, mając na koncie zaledwie jeden celny rzut za trzy punkty i aż 12 strat.

Skala problemów Anwilu znajduje odzwierciedlenie w statystykach. Dziki zakończyły spotkanie z 33 asystami, podczas gdy włocławianie zanotowali ich zaledwie 16. Gospodarze zdobyli aż 31 punktów po 21 stratach Rottweilerów, a kolejne 50 dołożyli z pola trzech sekund. Trafiali również ze znakomitą skutecznością 56,3 procent z gry. Obrona, która jeszcze niedawno była jednym z największych atutów Anwilu, tym razem kompletnie zawiodła.

Pod koszami szczególnie skuteczny był Osun Osunniyi, który zdobył 18 punktów, trafiając wszystkie osiem rzutów z gry. Quanterrius Jackson dołożył 16 punktów, a Grzegorz Kamiński 15. Warszawianie imponowali zespołową grą i bezlitośnie wykorzystywali kolejne błędy gości.

W Anwilu najwięcej punktów zdobył Lennard Freeman, który zakończył występ z dorobkiem 14 punktów i siedmiu zbiórek. Sam Hines Jr. oraz Deon Edwin dołożyli po 13 punktów. Manu Lecomte zanotował 10 punktów, ale również pięć strat i zaledwie dwie asysty. Kompletnie nieudany wieczór zaliczył Hans Vanwijn, który przez blisko 15 minut nie zdobył ani jednego punktu.

Włocławianie wygrali ostatnią kwartę 26:15, ale miało to znaczenie wyłącznie dla rozmiarów porażki. Spotkanie zostało rozstrzygnięte znacznie wcześniej. Po pięciu kolejnych meczach ligowych, w których o wyniku Anwilu decydował zaledwie jeden punkt, przyszła pierwsza zdecydowana porażka. Jej rozmiary i przede wszystkim sposób, w jaki do niej doszło, muszą budzić poważny niepokój.

Kolejne spotkanie PGE Basket Ligi Anwil rozegra w piątek, 13 listopada. O godzinie 20:15 włocławianie podejmą w Hali Mistrzów AMW Arkę Gdynia. Po takim występie odpowiedź zespołu Vedrana Bosnicia będzie szczególnie istotna.

Dziki Warszawa – Anwil Włocławek 96:75 (42:15, 17:16, 22:18, 15:26).

Dziki Warszawa: Osunniyi 18, Jackson 16, Kamiński 15, Girard III 11, Kempa 9, Frąckiewicz 9, Luke 7, Aleksandrowicz 4, Ashton 3, Adetukasi 2, Sosna 2, Gałązka 0.

Anwil Włocławek: Freeman 14, Edwin 13, Hines Jr. 13, Lecomte 10, Łazarski 7, Brenk 6, Wójcik 6, Szlachetka 4, Słupiński 2, Vanwijn 0.