Anwil o krok od wygranej. Legia lepsza o punkt
Anwil Włocławek poniósł pierwszą porażkę w sezonie PGE Basket Ligi, przegrywając na wyjeździe z mistrzem Polski, Legią Warszawa, 72:73. Rottweilery przez większość spotkania musiały odrabiać straty, a przed ostatnią kwartą przegrywały ośmioma punktami. W decydujących minutach podopieczni Vedrana Bosnicia zdołali wrócić do rywalizacji i stanęli przed szansą na zwycięstwo. Ostatnie posiadanie zakończyło się jednak stratą Deona Edwina, a gospodarze utrzymali minimalne prowadzenie.
Początek rywalizacji na Bemowie nie zapowiadał łatwego wieczoru dla Anwilu. Przez pierwsze dwie minuty oba zespoły bezskutecznie szukały drogi do kosza, aż strzelecką niemoc przełamał Sam Hines celnym rzutem zza łuku. Legia odpowiedziała jednak serią 13 punktów z rzędu, błyskawicznie przejmując inicjatywę. Kolejne trafienia za trzy Hinesa i Szymona Wójcika pozwoliły ograniczyć straty, ale gospodarze utrzymali przewagę. Do przerwy prowadzili 46:37, a największym zagrożeniem dla defensywy Rottweilerów był Arguster Daniels, który zdobył 15 punktów.
Anwilowi trudno było znaleźć sposób na przełamanie obrony mistrzów Polski. Nawet gdy Legia szybko wyczerpywała limit przewinień, włocławianie nie potrafili w pełni wykorzystać tej sytuacji. Dodatkowym problemem okazał się faul niesportowy Adama Brenka, a przewaga gospodarzy wzrosła do dziesięciu punktów. Warszawianie sami mieli przestoje w ofensywie, jednak skutecznie nadrabiali je ponawianiem akcji po niecelnych rzutach i przed decydującą częścią spotkania, włocławianie przegrywali 49:57.
W ostatnich dziesięciu minutach Anwil poprawił skuteczność i serią siedmiu punktów z rzędu zmniejszył straty do gospodarzy. Po skutecznej akcji Bartosza Łazarskiego przewaga Legii stopniała do zaledwie dwóch punktów (58:56). Gospodarze ponownie odskoczyli dzięki trafieniom Zachary’ego Freemantle’a, Mathieu Wojciechowskiego i Danielsa, zwiększając różnicę do siedmiu punktów. Włocławianie nie zrezygnowali jednak z walki. Hans Vanwijn i Emmanuel Lecomte zmniejszyli stratę do dwóch punktów, a kolejna skuteczna akcja Belga doprowadziła do wyniku 73:72. Po niecelnych rzutach wolnych Legii Anwil miał jeszcze sześć sekund na rozegranie akcji dającej zwycięstwo. Deon Edwin próbował podać piłkę do Szymona Wójcika, jednak niecelne zagranie przekreśliło ostatnią szansę Rottweilerów. Gospodarze zwyciężyli 73:72.
O problemach Anwilu wiele mówią końcowe statystyki. Włocławianie trafili 22 z 56 rzutów z gry (39,3 proc.), w tym 7 z 24 zza łuku (29,2 proc.). Lepiej prezentowali się na linii rzutów wolnych, wykorzystując 21 z 29 prób. Szczególnie kosztowna okazała się jednak walka na tablicach. Legia już po trzech kwartach miała aż 17 zbiórek ofensywnych, wielokrotnie otrzymując dodatkowe szanse na zdobycie punktów. Warszawianie zakończyli spotkanie z dorobkiem 19 punktów drugiej szansy wobec 11 Anwilu, a także przeważali w strefie podkoszowej (30:22). Problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy oraz niska skuteczność sprawiły, że nawet znacznie lepsza ofensywnie końcówka nie wystarczyła do odniesienia zwycięstwa.
Porażka na Bemowie zakończyła serię dwóch ligowych zwycięstw Anwilu. Rottweilery wygrały ostatnią kwartę 23:16, ale nie wykorzystały szansy na pierwsze od listopada 2024 roku zwycięstwo nad Legią. Teraz zespół Vedrana Bosnicia wróci do Hali Mistrzów, gdzie w środę, 21 października, zmierzy się z rumuńskim CSO Voluntari w rozgrywkach European North Basketball League.
LEGIA WARSZAWA – ANWIL WŁOCŁAWEK 73:72 (19:14, 27:23, 11:12, 16:23)
Legia: Daniels IV 22, Freemantle 16, Goloman 11, Zoriks 9, Wojciechowski 8, Piśla 7, Czapla 0, Ilver 0, Kolenda 0, Tomaszewski 0.
Anwil: Hines Jr. 18, Lecomte 17, Wójcik 13, Vanwijn 12, Słupiński 4, Freeman 3, Edwin 3, Łazarski 2, Brenk 0, Szlachetka 0.
