Aktualności Grafika - wygenerowana AI

Houston, mamy problem! Liczby biją na alarm

Houston, mamy problem! Liczby biją na alarm

Anwil Włocławek wrócił z Zielonej Góry z kolejną porażką, przegrywając z Zastalem 77:78. O wyniku zdecydował zaledwie jeden punkt, ale za statystykami kryje się problem, który coraz wyraźniej daje się we znaki Rottweilerom. Fatalna skuteczność rzutów za trzy punkty staje się jedną z największych bolączek włocławskiego zespołu.

W sobotnim spotkaniu różnica między zespołami w tym elemencie była ogromna. Zastal wykorzystał 11 z 28 prób zza łuku, osiągając skuteczność 39,3 procent, podczas gdy Anwil trafił zaledwie 4 z 18 rzutów, co przełożyło się na 22,2 procent skuteczności. Gospodarze zdobyli w ten sposób 33 punkty, natomiast włocławianie tylko 12. Szczególnie imponowali Conley Garrison, który wykorzystał 5 z 6 prób, oraz Andrzej Mazurczak, trafiając wszystkie trzy rzuty. Ta dwójka zdobyła łącznie osiem trójek, czyli dwukrotnie więcej niż cały zespół Anwilu.

W drużynie Vedrana Bosnicia po jednym rzucie zza łuku trafili Szymon Wójcik, Deon Edwin, Maksymilian Szlachetka i Manu Lecomte. Całkowicie zawiedli pod tym względem Sam Hines Jr., który spudłował wszystkie cztery próby, oraz Adam Brenk, który nie wykorzystał żadnej z dwóch okazji. Niecelny był również jedyny rzut Hansa Vanwijna. Mimo tak dużych problemów z dystansu Anwil pozostawał w grze o zwycięstwo, nadrabiając straty skuteczniejszymi akcjami bliżej kosza. Włocławianie zdobyli bowiem 40 punktów w strefie podkoszowej wobec 28 punktów Zastalu.

Skalę problemu najlepiej obrazują statystyki pierwszych czterech kolejek. Anwil wykorzystał zaledwie 21 z 82 prób zza łuku, co daje skuteczność na poziomie 25,6 procent. Pod tym względem włocławianie zajmują dopiero 14. miejsce w PGE Basket Lidze, natomiast w liczbie celnych rzutów za trzy punkty zamykają ligową stawkę. Średnio zaledwie 5,25 trafionej trójki na spotkanie to liczba, która wyraźnie pokazuje, jak duże problemy z grą na dystansie ma obecnie zespół Vedrana Bosnicia.

Ciekawie przedstawia się porównanie z ligowymi rywalami. Astoria Bydgoszcz trafia średnio 13,5 rzutu za trzy punkty na mecz, Zastal Zielona Góra 12,25, a Arka Gdynia 11. To wyraźnie więcej niż w przypadku Anwilu, który jak dotąd częściej szuka punktów bliżej kosza. Różnice są zauważalne również w zestawieniu ze Startem Lublin i Śląskiem Wrocław, notującymi odpowiednio 6,75 oraz 7,25 celnej trójki na spotkanie. Warto jednak pamiętać, że za nami dopiero cztery kolejki, a tak niewielka liczba rozegranych meczów sprawia, że statystyki mogą jeszcze ulec znaczącym zmianom.

Wśród zawodników Anwilu najlepiej pod względem skuteczności zza łuku prezentuje się Szymon Wójcik, który wykorzystał 5 z 10 prób, osiągając 50 procent. Taką samą skuteczność ma Bartosz Łazarski, choć oddał dotychczas zaledwie dwa rzuty, trafiając jeden. Manu Lecomte również trafił pięć trójek, potrzebując do tego 15 rzutów, co daje 33,3 procent skuteczności. Wójcik i Lecomte odpowiadają łącznie za niemal połowę wszystkich celnych rzutów Anwilu z dystansu w pierwszych czterech kolejkach. Pokazuje to, że włocławianie mają zawodników potrafiących skutecznie punktować zza łuku, choć na razie nie przekłada się to na regularność całego zespołu.

Pozostali gracze wciąż poszukują większej skuteczności. Sam Hines Jr. trafił 4 z 17 rzutów za trzy punkty, co daje 23,5 procent. Deon Edwin wykorzystał 2 z 8 prób, Maksymilian Szlachetka 2 z 12, a Adam Brenk 1 z 6. Hans Vanwijn trafił dotychczas jedną z dziesięciu trójek, natomiast Lennard Freeman i Dawid Słupiński oddali po jednej, niecelnej próbie. Warto zwrócić uwagę szczególnie na Hinesa, Szlachetkę i Vanwijna, którzy łącznie trafili 7 z 39 rzutów zza łuku. Poprawa skuteczności choćby części tych prób mogłaby wyraźnie zwiększyć możliwości ofensywne Anwilu i dać drużynie dodatkowe rozwiązania w kolejnych spotkaniach.

Pewne nadzieje na poprawę sytuacji można wiązać z ewentualnym powrotem do gry Jacka Forresta, którego obecność może zwiększyć możliwości ofensywne włocławian, szczególnie w rzutach z dystansu. Pozostaje jednak pytanie, czy jeden zawodnik będzie w stanie tak znacząco odmienić statystyki całego zespołu? Bez większej skuteczności pozostałych koszykarzy może być o to trudno. Anwil pokazał już, że potrafi walczyć o zwycięstwa mimo problemów zza łuku, jednak przy tak wyrównanych spotkaniach jak to w Zielonej Górze każda dodatkowa celna trójka może mieć ogromne znaczenie.

Trudno jednak zakładać, że tak niska skuteczność Anwilu utrzyma się przez dłuższy czas. Włocławianie mają zawodników, których stać na znacznie lepsze rzucanie z dystansu. Pozostaje więc mieć nadzieję, że już w kolejnych spotkaniach trójki zaczną wpadać częściej, a wraz z nimi przyjdą kolejne zwycięstwa.