Aktualności Foto: Rafał Sobierański

Deon Edwin. Przełamanie czy jednorazowy przebłysk?

Deon Edwin. Przełamanie czy jednorazowy przebłysk?

Transfer Deona Edwina miał być odpowiedzią Anwilu Włocławek na problemy kadrowe na obwodzie. Pierwsze występy reprezentanta Wysp Dziewiczych pozostawiały jednak spory niedosyt, a jego gra nie do końca odpowiadała oczekiwaniom. Środowe spotkanie z CSO Voluntari przyniosło wreszcie powody do optymizmu. Edwin zdobył 18 punktów, dołożył pięć zbiórek i trzy asysty, rozgrywając zdecydowanie najlepszy mecz od momentu przyjścia do Włocławka. Choć w ostatniej akcji nie zdołał zapewnić Rottweilerom zwycięstwa, jego występ pokazał, że może odegrać znacznie ważniejszą rolę w drużynie Vedrana Bosnicia.

W poprzednim sezonie Edwin był jednym z liderów węgierskiego Atomerőmű SE. Zespół zakończył rozgrywki na czwartym miejscu, przegrywając rywalizację o brązowy medal z Kaposvári 2:3. W 34 spotkaniach reprezentant Wysp Dziewiczych notował średnio 13,7 punktu, 5 zbiórek i 5,3 asysty. Na parkiecie spędzał przeciętnie ponad 26 minut, a jego skuteczność rzutów za trzy punkty wynosiła 36,3 proc. Dwukrotnie zapisał na swoim koncie triple-double. W marcowym meczu przeciwko KTE Duna zanotował po 13 punktów, zbiórek i asyst, natomiast w starciu z Kaposvári uzyskał 16 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst. Takie liczby stanowiły solidną rekomendację przed jego transferem do Anwilu Włocławek.

Początek sezonu w Anwilu nie był jednak dla Edwina równie udany. W pierwszych trzech spotkaniach PGE Basket Ligi zdobywał średnio zaledwie 5 punktów, 2 zbiórki i 1,3 asysty. Jego skuteczność z gry wynosiła 35,3 proc., a zza łuku trafił tylko raz na sześć prób. Przeciwko Górnikowi Wałbrzych zdobył 7 punktów, z Czarnymi Słupsk 5, natomiast w Warszawie przeciwko Legii zaledwie 3. W pierwszych dwóch meczach spędzał na parkiecie około 15 minut, ale przeciwko mistrzom Polski otrzymał już ponad 26 minut. Mimo coraz większej roli w rotacji Vedrana Bosnicia nie potrafił jeszcze przełożyć czasu gry na odpowiednią skuteczność. Można było odnieść wrażenie, że reprezentant Wysp Dziewiczych wciąż szuka formy i swojego miejsca w nowym zespole.

Przełamanie przyszło w środowym spotkaniu z CSO Voluntari. Edwin rozegrał zdecydowanie najlepszy mecz w barwach Anwilu, zdobywając 18 punktów, pięć zbiórek i trzy asysty. Trafił pięć z siedmiu rzutów z gry oraz siedem z ośmiu prób z linii rzutów wolnych. Na parkiecie spędził 28 minut, najwięcej od momentu dołączenia do włocławskiej drużyny. Tym razem grał pewniej, częściej decydował się na indywidualne akcje i skutecznie wymuszał przewinienia rywali. Jego większa aktywność w ofensywie była szczególnie widoczna w ostatnich minutach spotkania, gdy brał na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów.

Przy prowadzeniu Voluntari 82:80 Edwin najpierw wykorzystał dwa rzuty wolne, a następnie trafił z półdystansu, dając Anwilowi dwupunktową przewagę. Goście odpowiedzieli trójką Kodiego Justice’a, po której Sam Hines Jr. ponownie wyprowadził włocławian na prowadzenie. Ostatnie punkty zdobył jednak Lewis Sullivan, ustalając wynik na 87:86 dla rumuńskiej drużyny. Anwil miał jeszcze szansę na zwycięstwo, a decydująca akcja znalazła się w rękach Edwina. Pod presją obrońców nie zdołał jednak skutecznie zakończyć ostatniego posiadania. Mimo niepowodzenia w tej sytuacji reprezentant Wysp Dziewiczych pozostawił po sobie znacznie lepsze wrażenie niż w poprzednich występach.

Anwil potrzebował zawodnika, który od razu wzmocni osłabiony kontuzjami obwód. Właśnie w tym celu sprowadzono Deona Edwina, mającego częściowo wypełnić lukę po Jacku Forreście i Josiahu Strongu. Pierwsze występy ligowe nie przyniosły jednak oczekiwanego wsparcia, szczególnie w rzutach z dystansu. Amerykanin trafił dotychczas zaledwie jedną z sześciu prób za trzy punkty. W poprzednim sezonie na Węgrzech osiągał skuteczność 36,3 proc., co pokazuje, że potrafi stanowić zagrożenie także zza łuku. Anwil potrzebuje takich trafień, by rozciągnąć obronę rywali i zyskać więcej możliwości w ofensywie. Środowy występ przeciwko Voluntari daje jednak nadzieję na poprawę. Edwin zdobył 18 punktów, grał odważniej i częściej brał odpowiedzialność za wynik. Jeśli utrzyma tę dyspozycję i poprawi skuteczność z dystansu, może znacząco ograniczyć skutki kadrowych osłabień.

Sprowadzając Edwina, Anwil liczył na zawodnika, który od pierwszych spotkań przejmie większą odpowiedzialność i stanie się jednym z liderów osłabionego kontuzjami obwodu. Amerykanin początkowo nie zdołał jednak wejść w tę rolę, a szczególnie rozczarowywała jego skuteczność z dystansu, wynosząca w meczach ligowych zaledwie 16,7 proc. Włocławianie potrzebują takich trafień, by rozciągać obronę rywali i tworzyć więcej przestrzeni w ofensywie. Występ przeciwko Voluntari pokazał jednak, że Edwin potrafi brać na siebie ciężar gry i być ważną postacią zespołu. Teraz najważniejsze, by potwierdził tę dyspozycję w kolejnych spotkaniach i zaczął regularnie odgrywać rolę, z myślą o której został sprowadzony do Włocławka.

Jeden dobry mecz nie rozwiewa jednak wątpliwości, ale Edwin pokazał, że stać go na więcej. Teraz musi udowodnić, że występ przeciwko Voluntari był początkiem przełamania, a nie jednorazowym przebłyskiem. Pierwszą okazję do potwierdzenia rosnącej formy będzie miał już w sobotę przeciwko Zastalowi Zielona Góra.