Aktualności Foto: Rafał Sobierański

Victor Sanders bez klubu. Co dalej z byłym MVP?

Victor Sanders bez klubu. Co dalej z byłym MVP?

Był jednym z liderów Anwilu, zdobył z Rottweilerami europejskie trofeum i sięgnął po tytuł MVP polskiej ligi. Później wyjechał do Rosji, gdzie spędził dwa kolejne sezony. Co dziś słychać u Victora Sandersa i dlaczego jego nazwisko znów może pobudzać wyobraźnię włocławskich kibiców?

Victor Sanders to jeden z tych koszykarzy, których kibice Anwilu Włocławek wspominają z dużym sentymentem. Amerykanin trafił do zespołu pod koniec stycznia 2023 roku i szybko stał się ważną postacią drużyny prowadzonej przez Przemysława Frasunkiewicza. W swoim pierwszym, niepełnym sezonie rozegrał 17 spotkań ligowych, notując średnio 14,5 punktu, 2,2 asysty i 2,1 zbiórki. Trafiał również 34,4 procent rzutów za trzy punkty. Największy sukces przyszedł jednak na europejskich parkietach. Sanders miał istotny udział w historycznym triumfie Anwilu w FIBA Europe Cup, a w rewanżowym meczu finałowym przeciwko Cholet Basket zdobył 20 punktów, pomagając włocławianom sięgnąć po pierwsze europejskie trofeum.

Sezon 2023/2024 był już prawdziwym popisem Amerykanina. Sanders wyrósł na lidera Rottweilerów, prowadząc drużynę do pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej Orlen Basket Ligi. W 35 spotkaniach zdobywał średnio 18,1 punktu, dokładając 4,7 asysty, 2,7 zbiórki i 1,5 przechwytu. Trafił aż 85 rzutów za trzy punkty, osiągając skuteczność 35,6 procent. Jego znakomitą postawę docenili trenerzy ligowych zespołów, przyznając mu tytuł MVP sezonu zasadniczego. Choć Anwil niespodziewanie zakończył udział w play-off już na etapie ćwierćfinału, przegrywając ze Spójnią Stargard, Sanders opuszczał Włocławek jako jeden z najlepszych zawodników całych rozgrywek.

Latem 2024 roku Amerykanin zdecydował się na przenosiny do rosyjskiej ligi VTB, podpisując kontrakt z Jenisejem Krasnojarsk. Również tam szybko wypracował sobie mocną pozycję. W sezonie 2024/2025 wystąpił w 36 spotkaniach, wszystkie rozpoczynając w pierwszej piątce. Zdobywał średnio 14,1 punktu, 3,4 asysty, 2,7 zbiórki oraz 1,4 przechwytu. Co ciekawe, znacząco poprawił skuteczność z dystansu, trafiając 39,1 procent rzutów za trzy punkty. Jeden z najlepszych występów zanotował w grudniu 2024 roku przeciwko Parmie Perm, zdobywając 31 punktów, do których dołożył siedem asyst i pięć zbiórek.

Po roku spędzonym w Krasnojarsku ponownie zmienił klub, tym razem przenosząc się do Parmy Perm. W sezonie 2025/2026 rozegrał 40 spotkań, notując średnio 11 punktów, 3,2 asysty, 2,8 zbiórki i 1,5 przechwytu. Jego skuteczność zza łuku utrzymała się na dobrym poziomie 37 procent, a w całych rozgrywkach trafił 81 trójek. Szczególnie efektownie zaprezentował się 19 marca 2026 roku w zwycięskim spotkaniu przeciwko UNICS Kazań. Zdobył wówczas 28 punktów, trafiając aż siedem z dwunastu prób za trzy, a do tego zanotował cztery asysty i trzy przechwyty.

Po zakończeniu sezonu 2025/2026 drogi Sandersa i Parmy Perm rozeszły się. Według rosyjskich mediów klub nie zdecydował się zaproponować Amerykaninowi przedłużenia kontraktu, a 31-letni koszykarz trafił na rynek wolnych zawodników. Zaskakiwać może jednak fakt, że były MVP polskiej ligi do tej pory nie znalazł nowego pracodawcy, mimo dwóch solidnych sezonów rozegranych w Rosji.

I właśnie fakt, że Sanders wciąż pozostaje wolnym zawodnikiem, może nieco pobudzić wyobraźnię kibiców Anwilu. Zwłaszcza że pojawiła się możliwość objęcia reprezentacji Izraela przez Ronena Ginzburga, co mogłoby uwolnić część środków z klubowego budżetu. Do tego sytuacja kadrowa Rottweilerów wciąż pozostawia kilka znaków zapytania. Kontuzjowani Josiah Strong i Jack Forrest nadal nie zostali zgłoszeni do rozgrywek ligowych, a terminy ich powrotu do gry pozostają niepewne.

Oczywiście nie sugerujemy żadnych ruchów transferowych, a powrót Sandersa do Włocławka pozostaje jedynie w sferze kibicowskich marzeń. Ale przecież pomarzyć zawsze można! Szczególnie gdy Anwilowi tak bardzo przydałby się zawodnik, który nie boi się rzucać z dystansu i, co najważniejsze, potrafi regularnie trafiać. A jeśli szukamy kogoś takiego, to pewien doskonale znany we Włocławku Amerykanin pasuje do tego opisu niemal idealnie. Ale spokojnie, my tylko głośno marzymy! 😉